
Późnym wieczorem w mediach pojawiła się informacja o pożarze w Zakładzie Opiekuńczo-Leczniczym „Caritas” w Grybowie. Lokalna społeczność z pewnością się zaniepokoiła, na terenie placówki zjawiła się bowiem straż pożarna, policja i karetka pogotowia. Na szczęście nikomu się nic nie stało.
Jak się okazało, około godziny 20 jeden z pacjentów zaprószył ogień, po czym rozległ się alarm przeciwpożarowy – dyspozytor otrzymał zgłoszenie o pożarze łóżka. Pielęgniarki na dyżurze błyskawicznie zareagowały – od razu użyły gaśnicy i wywiozły pięciu pacjentów z sali. Dyrektor ZOL-u, ks. Krzysztof Pach, serdecznie podziękował im za trzeźwe myślenie i skuteczność.
Po kilku minutach na miejscu pojawili się strażacy z OSP Grybów-Biała, a następnie jednostka PSP z Nowego Sącza, policja i karetka pogotowia.
„Bóg Wam zapłać! Swoim przyjazdem wprowadziliście spokój i zapewniliście bezpieczeństwo. Dobrze, że jesteście Bogu na chwałę i ludziom na pożytek. Dziś na pożytek dla naszego domu”, czytamy.
Pełna mobilizacja
Strażacy sprawdzili stan budynku i oddymili go. Potwierdzili również, że pacjenci mogą bezpiecznie wracać do swoich pokoi. Ratownicy przebadali uczestników zdarzenia, ale na szczęście nikt nie wymagał hospitalizacji. Po zakończeniu czynności przez policję do zakładu weszli pracownicy i wolontariusze, aby posprzątać rozpylony proszek gaśniczy i przygotować salę, w której zatlił się ogień.
„I tak przed północą budynek był już wysprzątany, a sala chorych – główna scena dzisiejszych wydarzeń – przygotowana do malowania. Nawet ściany i sufit zostały już wstępnie umyte. Kończąc, straty materialne są nieduże. Łóżko, pościel, materac – do wyrzucenia. Sala do odnowienia. Strachu i nerwów było więcej. Najwięcej jest jednak WDZIĘCZNOŚCI. I z tym słowem na ustach idę spać. Bóg Wam zapłać”, podsumował dyrektor.







