
Grybowianin Mirosław Matusik nie zwalnia tempa. Ledwie opadły emocje po poprzednich projektach, a on już wyrusza w kolejną ekstremalną przygodę – tym razem do Kandersteg, jednego z najważniejszych europejskich ośrodków wspinania lodowego, gdzie wraz z partnerami ze Stowarzyszenie W Stronę Gór zmierzył się z wymagającymi lodospadami i trudnymi warunkami wysokich gór.
Szwajcarski rejon przyciąga wspinaczy z całego świata. Zimą tworzą się tu potężne lodospady, a bliskość jeziora Oeschinensee i alpejskiej scenerii sprawia, że to miejsce nie tylko sportowe, ale i wyjątkowo widowiskowe. Dla Mirka i jego zespołu nie był to jednak wyjazd turystyczny. Celem wyjazdu było solidne przetarcie przed następnymi ambitnymi planami.
Po pokonaniu około 800 kilometrów i szybkim przygotowaniu sprzętu grupa ruszyła do rejonu Oeschiwald. Na miejscu okazało się, że łatwo nie będzie.
– Dodatnie temperatury sprawiły, że lód był miejscami przelany wodą, a z wyższych partii ścian okresowo spadały bryły lodu i kruszyzna. Każde wyjście pod drogę wymagało więc cierpliwości, obserwacji i gotowości do zmiany planów – podkreślił Mirosław Matusik.
Mimo wymagających warunków grybowianin i jego partnerzy zdołali nie tylko zrealizować główne cele treningowe, ale też sprawdzić swoje umiejętności w trudnym, lodowo-skalnym terenie, szlifując technikę wspinaczkową, precyzję ruchów i współpracę w zespole.
– Udało się ukończyć kilka pięknych wyciągów o trudnościach sięgających WI5, koncentrując się jednocześnie na doskonaleniu techniki i bezpiecznym działaniu w wymagającym terenie. Ze względów bezpieczeństwa nie wszystkie drogi zostały poprowadzone w całości – dodał grybowianin.
Właśnie to podejście najlepiej pokazuje doświadczenie sportowców oraz charakter tej wyprawy. Nie chodziło o rekordy czy pełne „odhaczanie” linii, ale o mądre budowanie doświadczenia. Umiejętność wycofania się, właściwa ocena zagrożeń i dobra współpraca w zespole są fundamentem większych przedsięwzięć.
Dla Mirosława Matusika to kolejny dowód, że konsekwentnie realizuje górską drogę rozwoju. Każdy taki wyjazd to nowe lekcje, które zaprocentują przy następnych, jeszcze poważniejszych celach.
Co więcej, jak zdradza naszej redakcji Mirek Matusik:
– Naszym tegorocznym głównym celem będzie Chan Tengri 7010 m, jeden z najwyższych i najpiękniejszych szczytów Azji Centralnej. To góra o niemal idealnie piramidalnej sylwetce, słynąca z trudnych, lodowo-skalnych dróg, zaliczana do prestiżowej Śnieżnej Pantery – podsumował wspinacz.
Wyjazd do Kandersteg był więc nie tylko okazją do solidnego treningu i szlifowania umiejętności w wymagającym lodowym terenie, ale przede wszystkim przetarciem i przygotowaniem zespołu do nadchodzącego, niezwykle ambitnego wyzwania.
Trzymamy kciuki za Mirosława Matusika i jego partnerów ze Stowarzyszenia W Stronę Gór, wierząc, że zdobyte doświadczenie w Szwajcarii zaprocentuje w nadchodzącej, niezwykłej przygodzie w Tien Shan.
Fot. Mirek Matusik





















