
Na przejeździe kolejowym w Białej Niżnej pojawił się samochód Straży Ochrony Kolei. Zazwyczaj obecność tych służb nie zwiastuje niczego dobrego. Co tym razem się stało? Jak się okazuje, sokiści prowadzą działania prewencyjne.
Chociaż Straż Ochrony Kolei może kojarzyć się głównie z wypadkami na torach, jednym z głównych zadań funkcjonariuszy jest kontrola przestrzegania przepisów porządkowych na obszarze kolejowym, w pociągach i innych pojazdach kolejowych.
I właśnie po to sokiści zjawili się dzisiaj w Białej Niżnej. Sprawdzali, czy kierowcy wjeżdżali w odpowiednim momencie na przejazd kolejowy po odjechaniu pociągu. Trzeba pamiętać, że zanim ruszymy, rogatki muszą całkowicie się podnieść, a sygnalizacja świetlna powinna się wyłączyć. Podobnie sytuacja wygląda przy zbliżającym się pociągu. Kiedy sygnalizacja już świeci, nie można wjechać na tory, nawet jeśli rogatki nie opadły.
Bezpieczeństwo na pierwszym miejscu
Działania Straży Ochrony Kolei mają za zadanie uświadamiać uczestników ruchu na temat prawidłowego zachowania w pobliżu przejazdu kolejowego. My również apelujemy do kierowców, aby stosować się do zasad – nie tylko po to, by uniknąć konsekwencji i mandatów, ale przede wszystkim, by zadbać o bezpieczeństwo. W ostatnich miesiącach nie brakuje w sieci filmów, na których nieostrożni kierowcy lekceważą sygnalizację i wjeżdżają na przejazd. Takie zachowanie może kosztować życie. Również naprawa pociągu niejednokrotnie przekracza wartość polisy. Nie warto.