
Dla przeciętnego Kowalskiego prawie 300 miliardów złotych deficytu brzmi jak liczba z innego świata. Tak duża, że trudno ją sobie nawet wyobrazić. Na tej kwocie senator Wiktor Durlak skupił się podczas konferencji prasowej, która odbyła się 1 października w biurze posła Wichra w Nowym Sączu. Spotkanie poświęcone było sytuacji finansów państwa. Senator przekonywał, że skutki rosnącego zadłużenia mogą w kolejnych latach odczuć nauczyciele, emeryci, samorządy i przedsiębiorcy. Wraz z posłem Patrykiem Wichrem oraz senatorem Janem Hamerskim przedstawił mało optymistyczny scenariusz, który może czekać Polskę, jeśli obecny trend wzrostu długu publicznego będzie się utrzymywał.
Parlamentarzyści PiS przekonywali, że skutki obecnej polityki finansowej mogą najmocniej uderzyć w pięć obszarów życia publicznego. Nazwali je „Nową 5”. Na liście znalazły się podatki, programy społeczne, emerytury, wynagrodzenia w sferze budżetowej oraz inwestycje. Punktem wyjścia były liczby zapisane w projekcie budżetu na 2027 rok, przyjętym przez Radę Ministrów 29 września. Zakłada on dochody na poziomie 696,4 mld zł, wydatki sięgające 977,6 mld zł i deficyt wynoszący maksymalnie 281,2 mld zł. Oznacza to, że na każde 100 zł wpływające do budżetu państwo planuje wydać około 140 zł. Politycy PiS przekonywali, że skutki takich decyzji mogą być odczuwalne również na Sądecczyźnie. Zaczynając od inwestycji realizowanych przez samorządy po wynagrodzenia nauczycieli i wysokość emerytur.
„Nowa 5”. O czym ostrzegali politycy PiS?
Wiktor Durlak, Patryk Wicher i Jan Hamerski przedstawili tzw. „Nową 5”, czyli pięć obszarów, które mogą najmocniej odczuć skutki dalszego wzrostu zadłużenia państwa.
“Na razie większość Polaków nie odczuwa skutków zadłużenia bezpośrednio. Pytanie brzmi, jak długo jeszcze” – mówił Durlak podczas spotkania.
Czy Polaków czekają wyższe podatki?
Politycy PiS zwracali uwagę na zapowiedziane podniesienie stawki CIT z 19 do 22 procent dla największych przedsiębiorstw osiągających przychody przekraczające 50 mln euro rocznie oraz podatkowych grup kapitałowych. Wspominali też o planowanym wzroście daniny solidarnościowej z 4 do 5 procent dla osób zarabiających ponad 1 mln zł rocznie. Ich zdaniem rosnące potrzeby budżetu mogą w przyszłości prowadzić do zwiększania obciążeń podatkowych.
Co z 800+, 13. i 14. emeryturami oraz programem Aktywny Rodzic?
Podczas konferencji pojawił się temat programów społecznych. Wśród nich wymieniano 800+, 13. i 14. emeryturę oraz program Aktywny Rodzic. Obecny projekt budżetu zakłada dalsze finansowanie tych programów, ale politycy PiS przekonywali, że przy dalszym wzroście zadłużenia presja na ograniczanie wydatków może być coraz większa.
Nauczyciele i urzędnicy bez podwyżek?
Kolejnym wątkiem były wynagrodzenia w sektorze publicznym. Senator Durlak wskazywał, że ustawa o finansach publicznych przewiduje mechanizmy ostrożnościowe uruchamiane po przekroczeniu określonych progów zadłużenia. W praktyce oznacza to, że rosnące zadłużenie państwa może w przyszłości utrudnić podwyżki między innymi dla nauczycieli, policjantów czy urzędników.
Emerytury pod presją
Durlak i pozostali uczestnicy konferencji mówili też o emeryturach. Ich zdaniem dalszy wzrost zadłużenia państwa może w przyszłości wpłynąć na sposób podnoszenia tych świadczeń. W praktyce emerytury rosłyby głównie wraz z inflacją, a podwyżki mogłyby być niższe niż obecnie. Podczas konferencji podkreślano jednak, że nie są to rozwiązania obowiązujące dziś, ale możliwy scenariusz na przyszłość.
Mniej pieniędzy na inwestycje?
Ostatni punkt dotyczył inwestycji publicznych. Zdaniem uczestników konferencji ograniczanie deficytu może w przyszłości oznaczać mniej środków na budowę dróg, remonty szkół czy rozwój infrastruktury w miastach i gminach. To temat szczególnie istotny dla samorządów Sądecczyzny, które od lat korzystają z funduszy przeznaczanych na lokalne inwestycje. Politycy PiS przekonywali, że ewentualne ograniczenie takich wydatków mogłoby odbić się też na firmach realizujących publiczne zlecenia. Rząd podtrzymuje jednak, że w projekcie budżetu na 2027 rok przewidziano wysokie nakłady inwestycyjne, w tym 76,8 mld zł na inwestycje drogowe i kolejowe. Samorządy Sądecczyzny regularnie sięgają po środki na budowę dróg, remonty szkół czy modernizację infrastruktury sportowej. To właśnie ten obszar politycy PiS wskazywali jako jeden z najbardziej narażonych na skutki ograniczania wydatków publicznych.
W Nowym Sączu Senator Wiktor Durlak przekonywał, że dziś problem zadłużenia dla wielu osób pozostaje jedynie liczbą pojawiającą się w rządowych dokumentach. Jego zdaniem pytanie nie brzmi jednak, czy dług będzie rósł, ale kiedy jego skutki zaczną być odczuwalne przez zwykłych mieszkańców.
Fot. Grybow24





