
Motor ustawiony na dachu garażu, przyczepa pozostawiona na środku chodnika czy napis „Florynka” przeniesiony na most kolejowy w Grybowie – to tylko niektóre przykłady „żartów”, jakie pojawiły się podczas tegorocznych obchodów Dziadowskiej Nocy. Choć zwyczaj ten od lat wpisuje się w lokalną tradycję i bywa źródłem dobrej zabawy, coraz częściej pojawiają się głosy, że niektóre wybryki przekraczają granicę oraz noszą znamiona zwykłego wandalizmu.
W wielu miejscowościach nie zabrakło typowych dla tej nocy, stosunkowo niegroźnych żartów. W Krużlowej Wyżnej choinka przy kościele została owinięta taśmami, na jednej z dróg pojawiła się słoma utrudniająca przejazd, a niektóre samochody zostały „ozdobione” papierem toaletowym. Tego typu działania – choć czasem uciążliwe – przez wielu mieszkańców wciąż odbierane są jako element lokalnego folkloru i młodzieńczej fantazji.
To właśnie takie drobne psikusy przez lata budowały klimat Dziadowskiej Nocy i sprawiały, że wydarzenie miało charakter bardziej żartobliwy niż kontrowersyjny.
Granica żartu została przekroczona
Problem pojawia się jednak wtedy, gdy „zabawa” zaczyna ingerować w bezpieczeństwo lub cudzą własność. Przestawianie ciężkich przedmiotów, blokowanie dróg czy ingerencja w infrastrukturę to działania, które mogą prowadzić do realnych zagrożeń.
Coraz więcej mieszkańców zwraca uwagę, że część tegorocznych wybryków nie miała nic wspólnego z tradycją, a była zwyczajnym brakiem odpowiedzialności.
Wandalizm zamiast tradycji
Najwięcej emocji wzbudziły przypadki, które trudno nazwać żartem. We Florynce na elewacji domu zamieszkiwanego przez 70-letnie małżeństwo pojawiły się niestosowne napisy wykonane niezmywalną farbą. Zdarzenie wywołało oburzenie wśród mieszkańców, którzy podkreślają, że takie zachowanie nie powinno mieć miejsca.
Podobnie niestosowana sytuacja miała miejsce w Kąclowej, gdzie doszło tam do aktu wandalizmu na jednej z posesji. Sprawcy zniszczyli furtkę ogrodzeniową oraz nanieśli obraźliwe napisy farbą.
Jak poinformowano, posesja jest objęta monitoringiem, a właściciele posiadają nagrania z kamer. Jeśli sprawcy nie zgłoszą się i nie naprawią wyrządzonych szkód, sprawa zostanie zgłoszona na policję.
Sprawcy mogą ponieść konsekwencje
Tego typu incydenty pokazują, że Dziadowska Noc coraz częściej wiąże się nie tylko z tradycją, ale i z realnymi stratami materialnymi. W przypadkach zniszczenia mienia czy wyrządzenia szkód właściciele mają prawo dochodzić swoich roszczeń, a sprawcy muszą liczyć się z konsekwencjami prawnymi.
Mieszkańcy podkreślają, że anonimowość tej nocy nie powinna być usprawiedliwieniem dla działań, które krzywdzą innych.
Czy Dziadowska Noc wymiera?
Mimo kontrowersji wielu mieszkańców nie wyobraża sobie rezygnacji z tej tradycji. Dziadowska Noc od lat stanowi ważny element lokalnej tożsamości i integracji społecznej.
Jednak porównując do lat wcześniejszych, tradycja ta pomału wymiera, a dawne zwyczaje i wybryki coraz rzadziej pojawiają się wśród mieszkańców. To, co kiedyś było okazją do żartu oraz wspólnej zabawy, dziś coraz częściej staje się jedynie wspomnieniem minionych lat.
Fot. Czytelnicy






















